• Jacek - Przeszkodowo.pl

Masakrator - edycja Horror - relacja uczestnika

Aktualizacja: 6 lis 2019

Niestety znów nie dane mi było sprawdzić biegu z serii Masakrator, który jest hmm podobno jedyny w swoim rodzaju. Co go wyróżnia wśród innych biegów mogliście przeczytać m.in. w tym

poście

.

Muszę więc poczekać na początek przyszłego roku by na własnej skórze poznać czym jest ten bieg i dlaczego zdobywa coraz to większą popularność. Gdzie i kiedy będą kolejne edycje sprawdzicie na ich

fanpage'u.

Na szczęście od czego są przyjaciele? Mam to szczęście i zaszczyt, że znam osobiście reprezentantkę drużyny Carbon OCR, która ma nie tylko talent pisarski, ale "umie też w OCR'y". Panie i Panowie przed Wami relacja zwyciężczyni kat. Elite kobiet Donaty Chmielorz.

Za nami kolejna edycja biegu Masakrator, a zarazem ostatnia w tym roku.

„Horror Masakrator” bo pod taką nazwą zagościł bieg w Kaletach, odbył się na torze Art Beauty Day Spa & Fitness. Idealne miejsce na pełną grozy i ciekawostek trasę z uwagi, że około cztery z pięciu kilometrów prowadziły przez gęsty, ciemny las. Organizator dodatkowo zapewnił uczestnikom skoki ciśnienia i lekką adrenalinę dzięki strasznym postaciom wyskakującym z niespodziewanych miejsc na trasie. Za tą straszną oprawą aktorską stali członkowie Scary Events.

Osoby, które znają już masakratorskie biegi, na pewno dostrzegły spore zmiany zwłaszcza w serii elite. Od samego poczatku Masakratora, czyli 2016r., stawką, o którą walczą zawodnicy, jest żywa gotówka, co w OCRach jest jeszcze nadal rzadko spotykane. Tym samym aby „zasłużyć” na nagrody elitarni zawodnicy i zawodniczki co nieco muszą się natrudzić pokonując przeszkody od Barbarian Lab, Biegu Herosa oraz infrastruktury toru w Kaletach. Organizator obiecuje, że na kolejnych biegach nie zabraknie przeszkodowych nowinek i kto wie.... może pojawi się na trasie jakaś małpa lub gibon?!

Elitarne zmiany nie ujmują klimatu biegom Masakratora, za który uczestnicy go pokochali, i w sobotę nikogo nie ominął rzut mózgiem czy też inną kończyną do celu :P

Ogromny plus należy się organizatorowi za przygotowanie trasy. Nie słyszeliśmy aby ktoś się zgubił czy zaginął porwany przez dzikie bobry ;) Pojawiły się dwa przejścia przez rzekę, gdzie zawodnicy zmoczyli się co najwyżej do kolan, no chyba że ktoś się potknął, to nawet po szyję. Na brzegu czyhała jednak już straszna postać, dzięki której uczestnicy w pędzie szybko schli. A na mecie, czekała ciepła herbata i to bez prądu!!! (przyp. red. ta "szpila" Donaty to mistrzostwo świata) ponieważ uczestnicy bobrownickiej edycji bardzo na niego narzekali ;) To dobry przykład uczenia się na błędach.

Ponadto dla uczestników została przygotowana mapa z dokładną lokalizacją parkingów i całej strefy miasteczka eventowego, na którym znalazły się takie elementy jak: ogrzewalnia (damska/męska), strefa gastronomiczna, biuro zawodów, scena oraz ławeczki i leżaki dla kibiców.

Nie zabrakło atrakcji dla najmłodszych uczestników, dla których przygotowane zostały dwie trasy: 500 m dla młodszych grup 5-6 i 7-8 lat oraz 1000 m dla dzieci w wieku 9-10 i 11-12. Najstarsza grupa dla bezpieczeństwa miała narzucony wymóg korzystania z czołówek. Była to dla nich dodatkowa atrakcja, a zarazem wyzwania/przygoda. Ciekawym rozwiązaniem był fakt, że z każdą grupą biegł sędzia lotny oraz zamykający.

Wisienką na torcie całego biegu były trofea! Zarówno dla dzieci jak i dorosłych zostały przygotowane przez Zakład Usługowo-Handlowy Piaskam Bernadeta Krupa z Kalet. Dla dzieci były to statuetki z kamienia, a dla dorosłych w kategoriach drużynowych i indywidualnych maczety i tasaki zatopione w drewnianych cokolikach.

Odnosząc się do cen startów to w skład pakietów dla dzieci, również dzięki dodatkowym sponsorom, wchodził: worko-plecak i dyplom od MartDruk, koszulka Masakrator oraz batonik.

Dorośli uczestnicy mieli możliwość wyboru pakietu tańszego bez dodatków lub w panelu użytkownika zamówić wybrane przez siebie rzeczy za dodatkową opłatą. Jest to ciekawe rozwiązanie dla osób które nie chcą kolejnej koszulki czy bufa.

Komentarz Przeszkodowo:

Do powyższego opisu można jeszcze dodać, że organizator zapewnił klimat zawodów również poprzez umożliwienie zawodnikom wymalowania twarzy w jakąś upiorną postać, choć jeśli ktoś chciał być tygryskiem to też nie było podobno problemów.

Cieszy, że znów były nagrody pieniężne dla zawodników Elite (tak jak miało to miejsce w Bobrownikach), to z pewnością dobry sposób na przyciągniecie dobrych zawodników i podniesienie przy okazji poziomu sportowego.

Było również sporo nagród rzeczowych od sponsorów, widać, że organizatorzy przywiązują również do tego elementu sporą uwagę.

Przeglądałem też social media pod kątem opinii innych zawodników. Osób, które narzekałyby na ten bieg jest naprawdę niewiele (kolejki na przeszkodach, albo że ktoś dotknął ziemi, ale sędzia tego nie widział / nie chciał widzieć). Przeważają (z druzgocącą przewagą) bardzo pozytywne opinie, również takie, które twierdzą, że to była najlepsza edycja Masakratora w historii tego biegu.

Cóż, pozostaje mi tylko żałować, że nie udało mi się ponownie pojawić na starcie, a Wam doradzam abyście nie popełnili mojego błędu i zaplanowali start w kolejnym Masakratorze z odpowiednim wyprzedzeniem .

Przydatne linki:

386 wyświetlenia