• Jacek - Przeszkodowo.pl

III Mistrzostwa Polski OCR 2020 - Beczka miodu z łyżeczką dziegciu - relacja Przeszkodowo.pl

Aktualizacja: wrz 11

Oficjalny artykuł z wynikami został już opublikowany, to teraz mogę sobie pozwolić na odrobinę prywaty i napisać subiektywne spostrzeżenia z tej imprezy. Najważniejsze pytanie czy ponownie dostaliśmy #dożynkiOCR czy może organizatorzy wyciągnęli lekcję i mieliśmy imprezę godną Mistrzostw Polski?



Osobom nieobeznanym z tematem #dożynkiOCR polecam lekturę relacji z zeszłorocznych mistrzostw polski: link do artykułu. W skrócie, poprzednie mistrzostwa, a w szczególności dystans krótki, były dość kontrowersyjne. Ogromne zagęszczenie najtrudniejszych przeszkód w kraju spowodowało ogromny przesiew wśród zawodników. Wiele osób wskazywało na wypaczenie rywalizacji. To w końcu powinny być biegi przeszkodowe, a nie 5 km tor Ninja.


I mistrzostwa zorganizowane przez OCR Polska też miały swoje kłopoty m.in. kulało oznaczenie trasy i kilku topowych zawodników pobiegło nie tam gdzie trzeba i wykluczyło ich to z rywalizacji.


Jak to mówią, do trzech razy sztuka.


Czy było lepiej niż rok temu?

Moim zdaniem dużo lepiej, pod każdym niemal względem.


Beczka miodu


Po pierwsze lokalizacja. Poprzednio podnosiły się głosy krytyczne, że bez samochodu nie było opcji dojechać na mistrzostwa, teraz takiej sytuacji nie było. Do Rybnika można dostać się pociągiem, autobusem, a nawet jak się uprzeć to i samolotem, na samo miejsce wydarzenia np. taksówką czy innym uberem. Nie ma też problemu z noclegiem. Wybór ośrodka sportowego na centrum wydarzenia to też dobry kierunek, są parkingi, jest infrastruktura, a strefa startu, mety, tor ocr100 i scena usytuowana na stadionie to strzał w 10. Nie było aż tak na wypasie jak na Mistrzostwach Europy, lepsze to jednak niż usytuowanie gdzieś pośrodku pola. Było czuć rangę zawodów.



To co było wspólne to m.in praktycznie kompletny brak zasięgu sieci telefonii komórkowej, co bardzo utrudniało przeprowadzenie relacji z tej imprezy. Mam nadzieję, że przy wyborze nowego miejsca, ten element też zostanie wzięty pod uwagę ;)


Żeby się za bardzo nie powtarzać, to powiem, że wszystkie pozytywne elementy z poprzednich mistrzostw zostały zachowane, skupmy się więc na tym czy wyciągnięto wnioski z tego co się nie udało.


Zaczynamy oczywiście od trudności przeszkód.


Tu od razu można powiedzieć, że poziom przeszkód został tym razem dobrze dobrany. Nie słyszałem ani jednego głosu ze strony zawodników Elite, że było za trudno, powiem więcej, słyszałem kilka, że było za łatwo - ale były to głosy ze strony #tylkoprzeszkody. Moim zdaniem było bardzo dobrze. Wszyscy zawodnicy Elite donieśli przynajmniej jedną opaskę, dotyczy to obu dystansów. Wśród kobiet kilka zawodniczek wypadło z klasyfikacji Elite, ale liczba jest w granicach rozsądku.



Ano właśnie, co najmniej jedną opaskę. Tym razem zawody odbywały się wg reguł World OCR. Tylko jedna próba na przeszkodzie, przy niepowodzeniu zawodnik tracił opaskę, opasek każdy miał trzy. Za każdą utraconą - runda karna przed metą. I tu rodzi się pytanie czy rozsądne rozstawienie przeszkód to wyciągniecie wniosków z 2019, a może to wynik dostosowania się do nowych wymogów?


Szczerze? Nie interesuje mnie odpowiedź. Ważne jest to, że zadziałało. Nie mieliśmy już kolejek przed przeszkodami, ani takich widoków (patrz niżej). Komentarze w Internecie były przeważająco pozytywne. To były bardzo dobre zawody biegowo przeszkodowe. Super balans pomiędzy bieganiem, a przeszkodami - oto chodziło.


Wspominki z MP 2019

Czy na dystansach 3 i 12 km coś można było jednak zrobić lepiej / inaczej?


Czekam na Wasze opinie, ponieważ sam jestem rozdarty co do wypuszczania zawodników i zawodniczek małymi falami. Z jednej strony uniknęliśmy kolejek, niektóre przeszkody miały tylko 2 tory, a dla kobiet niekiedy po jednym (to zdecydowanie za mało na imprezę tej rangi) może więc to było jednym z powodów dlaczego tak to rozegrano.


Spowodował to niestety, że mieliśmy sytuacje, że zwyciężczyni pierwszej fali wpada jako pierwsza na metę, przebiega przez wstęgę, cieszy się ze zwycięstwa... a po chwili wbiega zawodniczka z drugiej fali, która ma lepszy czas, zostaje Mistrzynią Polski, ale nie przebiega przez wstęgę, nie ma też żadnej pewności czy radości ze zwycięstwa, gdy przekracza linię mety.


Powiem tak, to wyjątkowy rok i to cud, że te Mistrzostwa się odbyły, więc nie ma co specjalnie marudzić. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości będzie jedna fala Elite, a przeszkody będą dostosowane do liczby uczestników pojedynczej fali Elite. Takie mam marzenie :)



Na plus zaliczam również rezygnację z dziwnych pomysłów typu włączenia kajaków jako elementu biegu przeszkodowego, jak to miało miejsce rok temu wśród sztafet.


Dużym, więc ogromnym plusem było włączenie OCR100 do programu Mistrzostw. Jeszcze lepiej, że nie była to zbitka przeszkód postawionych obok siebie, ale osobny tor zbudowany zgodnie z wytycznymi WorldOCR. Dzięki temu najszybszy czas zawodów stawał się rekordem Polski oraz Europy (pierwszy raz w Europie zbudowano tego typu tor na imprezie rangi mistrzostw kraju). Ustawienie toru wzdłuż głównej trybuny to kolejny dobry pomysł, przyciągało to kibiców i pozwalało podziwiać wyczyny zawodników od startu do mety.



Ceny w tym roku wydawały się bardziej rozsądne niż rok temu, a przynajmniej w "internetach" nie było tyle narzekań. To co jednak należałoby poprawić to system zapisów drużyn, który był dość skomplikowany i przerzucał spory ciężar pracy na same drużyny. Tutaj widzę pole do optymalizacji tego procesu w przyszłym roku.


Generalnie wyszło to wszystko na plus, beczka miodu wypita, to teraz trzeba przełknąć to co ewidentnie nie zagrało.


Dziegieć


Wszyscy znamy i wiemy o tym, że dystanse w OCRach są nieco umowne i zawsze wychodzi więcej...ale czy tak być musi? Czy faktycznie na imprezie mistrzowskiej tak być powinno? Moim zdaniem nie. Na "zwykłych" biegach OCR dystans może być pewną niespodzianką, ale jeśli mówimy o mistrzostwach kraju, to już tak być nie powinno. Tutaj najlepsi z najlepszych idą na maksa na 100% i jak ma być 3 km, to powinno być 3km. Gdyby to było 10% więcej, 15% więcej, a nawet 20% - to bym nie poruszył tego tematu.


Jednak jak dystans jest o 50% (!!!) dłuższy od zakładanego, to coś jest nie tak. 4,5 km (niektórzy podają, że nawet więcej) to nie to samo co 3km. Tak być nie powinno na imprezach tej rangi. Na luźne podejście do dystansu zwracał też uwagę Mistrz Europy na krótkim dystansie Duńczyk Leon Kofoed, który wymienił ten element jako jedyny minus, z jego punktu widzenia, jeśli chodziło o Mistrzostwa Europy 2019 w Gdyni. Lekcja nie odrobiona.



Przy dystansie 12 km, też wyszło więcej o 1,5 km, to jest jednak akceptowalne, choć i tak powinniśmy dążyć by dystanse były dokładnie wymierzone, takie jest moje zdanie. Ale te same 1,5 km więcej na dystansie 3 km... no sorry.


Dobra, problem dystansu jest dyskusyjny, ktoś może twierdzić, że to urok OCRów i tak powinno zostać, to jak dyskusja o wyższości jednych świąt nad drugimi. Zostawmy już to.


Problemem, który jest bezdyskusyjny i na który zawsze będę zwracać uwagę to bezpieczeństwo uczestników. Tutaj mieliśmy dwie wtopy o których wiem.


Zabezpieczenie Flying Monkey za pomocą zbyt małej ilości siana pod przeszkodą. Z relacji osób, które tam spadły, nie ma wątpliwości, że zabezpieczenie było niewystarczające. Na szczęście nikt poważnie się tam nie uszkodził.



Czego niestety nie można powiedzieć o drugim niedociągnięciu. Brak materacy pod pierwszą przeszkodą "monkeybar" na torze OCR100. Pozostałe przeszkody były zabezpieczone. Na monkeybara wskakiwało się z trampoliny. Generalnie w Ninja na przeszkodach na których się wisi zabezpieczenia powinny być, zawodnicy wpadają na nie na maksymalnych prędkościach i upadki mogą się zdarzyć, no i się zdarzył.


Jedna z zawodniczek, Agnieszka Rynkiewicz (moja faworytka jeśli chodzi o dystans 12 km), spada z tej przeszkody w sobotę podczas sztafety i paskudnie łamie ramię.

Czy materac by ją uchronił? Tego nie wiadomo, ale przynajmniej nie było by tej dyskusji. Inna sprawa czy zawody powinny się odbyć podczas opadów deszczu. Łatwo osądzać decyzję po fakcie. Tak sobie myślę, że podczas zawodów Ninja Series Summer na Ospro (tu relacja) też padał deszcz, a jednak nie było słychać głosów, że zawody powinno się odwołać.



W każdym razie, ja nie czepiam się decyzji o przeprowadzeniu zawodów podczas mżawki, ale brak materacy pod przeszkodą to ewidentne niedopatrzenie.


Był jeszcze jeden wypadek, Agnieszka Koziak, spadła z wariata i na materacu poślizgnęła się jej noga i kolano się przestawiło zrywając wszystkie wiązadła. Tu zabezpieczenie było, być może, o ironio, przyczyniło się do kontuzji, ale nie można za to winić organizatora.


Podsumowanie

To były dobre zawody, moim zdaniem najlepsze Mistrzostwa Polski OCR w ich krótkiej historii. Jedne z najlepszych zawodów w tym roku. Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej, wystarczy:

  • Odpowiednio zabezpieczyć wszystkie przeszkody, w szczególności tor Ninja

  • Lepiej wymierzyć dystanse, w szczególności krótki.

Na plusy zaliczam m.in.:

  • odpowiedni balans pomiędzy bieganiem, a przeszkodami

  • trudność przeszkód

  • nowe zasady FISO

  • sztafety

  • reakcja na deszcze w niedzielę i wyłączenie kilku przeszkód

  • tor OCR100 - to jest to czego potrzebuje OCR



Ze swojej strony chciałem podziękować OCR Polska za dokonanie niemożliwego, organizacji bardzo dobrej imprezy w tych zwariowanych czasach, nie sądziłem, że te mistrzostwa się odbędą, ba, byłem pewien, że zostaną odwołane. A jednak na przekór wszystkiemu były to jak do tej pory najlepsze Mistrzostwa Polski. Pozostaje mieć nadzieje, że trend wzrostowy zostanie utrzymany i kolejna impreza będzie jeszcze lepsza, za co mocno ściskam kciuki.


P.S. Jeszcze mocniej trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia Agnieszki Rynkiewicz i Agnieszki Koziak, dziewczyny trzymajcie się, cały środowisko OCR jest z Wami i czekamy na Wasz powrót na trasy.


Koniec.