• Jacek - Przeszkodowo.pl

Armagedon Active Opole 2020 - relacja z biegu przeszkodowego w centrum miasta by Donata


Gdy wielu mówiło, że się nie da, że to koniec i już nic z tego nie będzie, to Oni cały czas budują i rozwijają świetną markę. Markę, która była już na rynku, ale nie wiedzieć czemu w OCRowym światku była mało popularna. Pewne „plotki” że to bieg wart uwagi zaczęły do mnie docierać pod koniec 2019 roku.


„Sprawdziłam” ich na walentynkowej edycji w Kamieniu na początku 2020 roku. Krótką recenzję popełnił wówczas Jacek (tu link).

Zachęcam do zapoznania się z nią, gdyż nie chciałabym przepisywać i powtarzać tego co tam zawarł. W skrócie, prócz samych superlatywów pojawiły się drobne minusy, gdzie sama dołożyłam parę prztyczków w nos, za niedostosowanie części przeszkód do warunków fizycznych i siły kobiet.


Co cieszy najbardziej, to fakt, że organizatorzy bardzo wzięli sobie każdą uwagę do serca, rozpoczęły się dyskusje oraz wszelkiego rodzaju konsultacje co zmienić, poprawić, aby uniknąć błędów w przyszłości.

Nie mogłam być na sierpniowej edycji Armageddon Active w Kamieniu, ale główny konstruktor Dariusz na kilka dni przed eventem napisał do mnie, że zrealizował każdą pozycję z listy „skarg i zażaleń” :P Wiem również z relacji koleżanek, że sprawdzian w tym zakresie zdali na piątkę z plusem (tu link).

W ubiegłą sobotę postanowiłam przekonać się na własnej skórze o co te wszystkie ochy i achy ;)


Faktycznie, wszystko się sprawdziło: dobra organizacja, biuro zawodów, super pakiety z posiłkiem i gadżetami i jak wiadomo cena, która czyni cuda :P

Chciałabym jednak spojrzeć na ten bieg z trochę innej perspektywy. Często pomijanej, bo jak wiadomo przy wyborze przeważnie skupiamy się na tym, aby było dużo za niską cenę (dużo przeszkód, dużo biegania, dużo w pakiecie – co kto woli).

Ja osobiście lubię dużo informacji, abym bieg mogła pokonać z zamkniętymi oczami (kto mnie zna wie, że biegam bez okularów ha ha ha) bez zbędnego zastanawiania się, dyskutowania i analizowania co mam robić? Co mi wolno? A czego nie można?


Pierwszym nośnikiem takich informacji jest rulebook – przyznajcie się kto z Was go czyta??? i tutaj może się czepiam, ale popracowałabym nad jego szatą graficzną, aby był przystępniejszy i czytelniejszy dla zawodnika, ale merytorycznie jest całkiem ok.

Jednakże będąc już na trasie biegu z dużą ilością przeszkód coś może umknąć zawodnikowi, który pędzi przed siebie, aby jak najszybciej znaleźć się na mecie i tu zmierzamy do sedna – sędziowie i wolontariusze! To dla mnie najważniejsze ogniwo, które wpływa na jakość biegu i rywalizacji.


Czego od nich oczekuję?

  • znajomości regulaminu - no niestety zdarzało mi się go znać lepiej niż wyznaczonemu na danym stanowisku sędziemu

  • dobiegając do przeszkody zawodnik powinien otrzymać z wyprzedzeniem jasny komunikat: na czym polega jej pokonanie? Co jest dozwolone, a co zakazane?

  • podczas pokonywania przeszkody (zwłaszcza wieloelementowej) powinny być wydawane krótkie, rzeczowe komunikaty przez sędziów strefowych – tak aby nie tworzyły się korki (ile może trwać postój, kiedy może rozpoczynać kolejny zawodnik etc.)

  • zawodnik powinien otrzymać jasną komendę o możliwości dalszego kontynuowania biegu – „zaliczone”, lub ewentualnej konieczności ponownego pokonania przeszkody

  • nie wspomnę o zbitej piątce, uśmiechu czy też słownej motywacji „świetnie Ci idzie”, „brawo”, „super” i takie tam

Te i wiele innych drobiazgów potrafi w mojej ocenie wpłynąć na odbiór imprezy niezależnie czy posiada tylko serie open tzw. for fun czy też elite ze sportową rywalizacją.


Niestety spotkałam się z sytuacjami na biegach gdzie sędziowie i wolontariusze byli tam chyba za karę, nie znali zasad pokonania przeszkody której pilnowali, nie instruowali, a czasem nawet nie patrzyli jak zawodnicy ją przechodzą, co niszczyło całkowicie rywalizację (bo przepuszczane były osoby błędnie pokonujące tor).

Na Armageddon Active ten element zagrał wyśmienicie. Fantastycznie dobrana i przeszkolona kadra sędziów i wolontariuszy posiadająca odpowiednie oznaczenia.

Kibice również mieli nie lada gratkę na evencie w Opolu, ponieważ mogli obserwować zawodników podczas pokonywania większości przeszkód z jednego miejsca. Pozwolił na to specyficzny układ trasy biegu (zdjęcie ilustrujące, o tu poniżej)



Zwykle jesteśmy w stanie obejrzeć start i ewentualny finisz na ostatnich przeszkodach naszego idola, żony, brata, sympatii itd. :P, a w Opolu podążaliśmy krok w krok przy najbardziej spektakularnych przeszkodach wspierając, dopingując i przeżywając wspólnie te wszystkie emocje z zawodnikami.

Brawo Pomarańczowa Ekipo, ale pamiętaj tajemniczy klient będzie pojawiał się na Waszych eventach i sprawdzał czy trzymacie poziom ;)


Donata