• Jacek - Przeszkodowo.pl

Toroz - takich chwytów OCR / Ninja jeszcze nie widzieliście

Zwróciła się do mnie polska marka Toroz produkująca przeróżne akcesoria do treningu OCR, aby przetestować ich produkty. Temat wydawał się raczej nudny, w końcu co można wymyślić ciekawego w takim ringu, kulce czy nunchaku? Albo coś jest dobrze zrobione, albo nie jest, o czym tu pisać? Ech, aż mi głupio, jak bardzo się myliłem.


Chwyty Toroz łatwo rozpoznać - to te kolorowe

Wyróżnij się albo zgiń - to tytuł książki Jacka Trouta oraz popularna biznesowa zasada, która musiała być mottem przewodnim ludzi z Toroz podczas projektowania produktów. Podejrzewam, że widzieliście już ich reklamę na Facebooku, przeważnie jest to obrazek z takimi kolorowymi kółkami lub kulkami. Ja też ją widziałem i zapamiętałem produkt, nazwa jednak uleciała i dlatego podczas pierwszego kontaktu słysząc Toroz nie dostałem ekscytacji na myśl o testowaniu ringów.



Miałem się zastanowić i wrócić z odpowiedzią. No to oczywiście wziąłem do łapy smartfona, wpisuje toroz.pl i zaczynam przeglądać. Strona robi dobre, profesjonalne wrażenie, ale to nie jej wygląd czy funkcjonalność spowodowała opad szczęki. Nigdy nie słyszałem nic o tej firmie, więc spodziewałem się raczej ubogiego asortymentu, a tu niespodzianka...


Kulki (wisienki), chwyt T, drążki (trapezy), gibony, liny (jutowe oraz syntetyczne), linki, nunchaka, ringi, spodki, ufa, stożki... wszytko w różnych wersjach i kolorach.


Wspomniane na początku kulki mamy w rozmiarach od 7cm do 15 cm średnicy. Różne materiały: drewno, metal, kompozyt. Te ostatnie w różnych kolorach: czerwone, żółte, fioletowe, zielone, niebieskie, pomarańczowe... niektóre nawet mogą świecić w ciemności.



To jednak tylko część oferty, ta mniejsza. Są jeszcze duże gabaryty: labirynty (coś ala część z Raptoringu), domowe ścianki wspinaczkowe, multifunkcyjne tablice (coś dla Ninja i wspinaczy), kołkownice, bramy crossfitowe, a nawet klatki OCR takie na 6m(dł) x 3m(szer) x 3m(wys) z tak długą specyfikacją przeszkód, że nawet nie podejmuje się jej przepisywać. Cena też jest odpowiednia (choć akurat jest niezła promocja i można zaoszczędzić 5 tys pln), jeśli jesteście ciekawi to sami sprawdźcie na ich stronie.


O takich elementach jak karabińczyki, kołki, taśmy, łańcuchy nie ma nawet co wspominać, oferta jest kompletna. Ok, wspominając o drobnicy zeszliśmy nieco na ziemię dlatego możemy przejść do clue tego artykułu. Przyjrzymy się podstawowym chwytom, ale bynajmniej nie w podstawowej wersji tzn. testujemy głównie elementy wykonane w technologi kompozytowej pokryte powłoką ULTRA GRIP - tak, to są te wyżej wspomniane kolorowe chwyty.



Od razu zaznaczę, że w każdym możliwym teście psychologicznym wychodzi mi, że skupiam się na detalach, często zbyt dużo czasu poświęcając szczegółom, dlatego wybaczcie i zrozumcie, że będę pisał niekiedy o naprawdę drobnych detalach, dla innych to nieistotne pierdoły, ale dla mnie to ważne elementy.


Zacznijmy więc od początku, czyli od pudełka w którym przybyły do mnie chwyty. Nie wiem czy Wam się to zdarza, ale czasem tak mam, że zamawiam coś w Internecie i to coś przychodzi w jakimś zupełnie przypadkowym pudełku, no nie wiem, po butach ze sklepu CCC a zamawiałem piłkę.


Tutaj pudełko jest oznaczone logiem Toroz, więc od razu wiadomo od kogo ta przesyłka. Towar zabezpieczony bez zastrzeżeń, elementy porozdzielane od siebie by nie było uszkodzeń, a jedyny metalowy element (kulka) zabezpieczony dodatkowo folią.


Trzymając się jeszcze detali, to na każdym (prawie) elemencie znajdziemy logo firmy, nawet na ringu jest ono delikatnie wyżłobione. Lubię takie podejście do brandingu. Acha, jedynym elementem, który nie ma logo to metalowa kulka, jakiś malunek od spodu by tu z pewnością nie zaszkodził.


Jeśli się uważnie przyjrzycie, dostrzeżecie logo Toroz - głowę byka

Ok, to co tak w ogóle było w tej paczce? Co będzie testowane?

  • Kula metalowa

  • Kula ULTRA GRIP (3 szt.)

  • Stożek ULTRA GRIP

  • Ring ULTRA GRIP

  • Spodek STRONG GRIP


Do tego karabińczyki i taśmy.


Najciekawszym i wyróżniającym się elementem jest powłoka ULTRA GRIP, dlatego zostawmy ją sobie na koniec, a teraz przyjrzyjmy się zwykłej, metalowej kuli.



Wykonanie wg mnie prima sort. Jest to pełna kula tzn. nie ma od spodu dziury, co się czasem niestety zdarza. Jest gładka, równa, bezpieczna. I właściwie więcej nie ma co pisać. Żart. Zrobiłem kuli ekstra test, powiesiłem ją na pełnym słońcu ( w cieniu było ponad 30 stopni) na kilka godzin, następnie sprawdziłem jak się nagrzała. I tu mnie skubana zaskoczyła. Jest metalowa, jest czarna, powinna więc parzyć, a tu nic z tego. Była lekko ciepła, ale w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że parzyła, bez problemu można ją było trzymać. Dziwy jakieś, powiadam Wam.


Przy okazji kuli wspomnę, że wszystkie produkty są bardzo dokładnie opisane na stronie sklepu. Jako ciekawostkę dodam, że mają swoją skalę trudności danego elementu składającą się z dwóch czynników:

  • A: Kształt

  • B: Powłoka

Skala od 1 do 4, od najłatwiejszego do najtrudniejszego. Wspomniana kula ma A3, B2. Co do oceny kształtu nie polemizuję, ale jeśli chodzi o powłokę to w mojej ocenie jest bardzo śliska i tu zdecydowanie dałbym 3, a i 4 też by nie było dużym nadużyciem. Co do samego wykonania zero zastrzeżeń, no chyba tylko tego logo mi brakuje, skoro wszędzie, to wszędzie.



No to teraz spójrzmy na element:

  • Spodek STRONG GRIP



Jest to element wykonany z kompozytu o delikatnie szorstkiej strukturze. Na ich stronie opisana jest jako podobna do kamieni wspinaczkowych i uważam, że jest to trafne porównanie. Jest to bardzo przyczepne, ale nie niszczy specjalnie skóry dłoni. Za to sam kształt jest mega ciekawy, taki trochę pod trening Ninja, gdzie siła chwytu samymi palcami jest bardzo istotna. Wielkość elementu pozwala na chwyt obiema dłońmi, można więc na tym się rozbujać. Aż żałuję, że w zestawie testowym był tylko jeden taki element. Chętnie bym przećwiczył przechodzenie z jednego elementu na drugi. Wykonanie elementu super, nie ma jakiś wystających niedoróbek, wytrzymało też moją niemałą wagę. Super.



W końcu dochodzimy do najbardziej rozpoznawalnych elementów, tych takich mega kolorowych i pokrytych powierzchnią ULTRA GRIP. Zacznę od kolorów, które są po prostu bajeczne. Z jednej strony, poza swoim wyglądem, nie wnoszą kompletnie nic do treningu. Z drugiej jednak, przyciągają do siebie i chce się je mieć, są jak żelki, nie sposób im się oprzeć.



Jeśli chcesz wyróżnić swoją konstrukcję, przeszkodę, klub fitness - to takie kolorowe elementy są ciekawym wyborem. Najlepiej wyglądają w pełnym słońcu, są takie lekko przezroczyste, jedna z kul miała nawet trzy barwy (nie widzę jej w ofercie, więc może to jeszcze jakiś prototyp). Inną ciekawostką była kula, która po wciśnięciu przycisku świeci pulsującym światłem, są trzy tryby pulsowania (szybsze i wolniejsze), brakowało mi jednak trybu stałego światła, nie wszyscy są fanami mrugających światełek. Efekt po zmroku gwarantowany. Wasi OCRowi przyjaciele będą zachwyceni.


No to w końcu możemy przejść do oceny struktury ULTRA GRIP, która oprócz bajecznych kolorów ma zapewniać mega przyczepność, niespotykaną nigdzie indziej.


Mógłbym po prostu napisać, że tak jest w rzeczywistości i zakończyć recenzję. Oczywiście tak nie będzie. Struktura jest mega przyczepna, ale dość szorstka. Spojrzałem więc co Toroz pisze o tym na swojej stronie.

"Struktura zewnętrzna jest bardzo szorstka niczym papier ścierny, podobna do kamieni wspinaczkowych. Ta właściwość daje niezwykłą przyczepność i pewny chwyt, nawet gdy jest mokra."

OK, plus za to, że nie kryją, że przyczepność wiąże się z szorstkością. Powiedziałbym, że nawet trochę przesadzili z opisem, nie porównałbym tego do papieru ściernego, a raczej do pumeksu. Trzeba mieć więc świadomość, że skóra dłoni będzie tutaj wystawiona na cięższą próbę niż w przypadku standardowych struktur. Oczywiście sprawdziłem jak się zachowuje gdy jest mokra.



Elementy zanurzyłem całkowicie w wodzie, po szybkim zawieszeniu stwierdziłem, że... mokre elementy trzyma się nawet lepiej niż suche...znów jakieś cuda. Dodatkowo czułem, że elementy są jakby delikatnie nasiąknięte wodą, wilgotne, co ponownie skłania do porównania z pumeksem. Trzyma się to super. I tutaj pojawia się pomysł, żeby organizatorzy biegów, zamiast zamykać jakąś przeszkodę podczas opadów, mogą podmienić chwyty na takie odporne na deszcz ;)


Przyznam, że szorstkość elementów nie dawał mi spokoju. Pokazałem je kilku zawodnikom Elite (takim PRO Elite), struktura nie zrobiła na nich żadnego wrażenia. Ich dłonie są po prostu przyzwyczajone do ciężkich treningów. Jednak te elementy są przeznaczone głównie, ale nie wyłącznie do:

"Idealne do treningu dla początkujących."

Pukałem pod zły adres. Wybrałem się więc na trening do grupy Klono Team prowadzonej przez trenera Kamila Klonowskiego. Jest to młoda drużyna składająca się głównie z początkujących zawodników, była więc świetnym polem doświadczalny, czy ULTRA GRIP jest powierzchnią dla początkujących czy nie. Z jednej strony ułatwia chwyt i naukę techniki, ale z drugiej jest mniej przyjemna w dotyku i może wpływać na szybsze zużycie naskórka dłoni.


Żeby już nie przedłużać, to napiszę od razu jakie otrzymałem od nich opinie.

  • 100% respondentów potwierdziło wysoką przyczepność

  • ULTRA GRIP pozwolił na pokonanie toru złożonego z kulek zawodniczce, która wcześniej spadała, gdy elementy były standardowe

  • Zwrócono uwagę, iż jest mniej przyjemne w dotyku niż gładka powierzchnia



Ogólnie elementy zwróciły na siebie dużą uwagę i ciekawość zawodników, bardzo dobrze przyjęto ich wysoką chwytność i pomimo większego dyskomfortu podczas trzymania pozwalają na przećwiczenie elementów, które w standardowej wersji są jeszcze nie do zrobienia. Elementy takie jednak nie nadają się do prób przeskoków z elementu na element - zbyt duży ryzyko uszkodzenia skóry u początkujących zawodników. Jednak dla ćwiczeń bardziej statycznych jest to ciekawe i innowacyjne rozwiązanie.



Acha, elementy te (oraz STRONG GRIP) również były poddane "próbie ognia" - kilka godzin na pełnym słońcu nie zrobiło na nich wrażenia, pozostały dalej chłodne i na swój sposób przyjemne w dotyku.


Uff, pora kończyć opis tego testu, który okazał się dużo ciekawszy niż się z początku spodziewałem. Rożne formy, kształty, faktury, kolory elementów dostarczyły mnóstwa frajdy podczas testowania. Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę przybliżyć Wam specyfikę elementów marki Toroz i dość dobrze opisałem własne oraz innych wrażenia.


Najlepiej jednak przekonać się o tym na własnej skórze.


Aby Wam to nieco ułatwić, to na moją prośbę, marka Toroz przygotowała kod rabatowy dla czytelników Przeszkodowo.pl. Po wpisaniu kodu przeszkodowo.pl uzyskacie 10% rabatu, kod ważny do 31.08.2020.


P.S. Co dla mnie ważne, to również fakt, że Toroz to polska marka z polskim kapitałem za którym stoją utytułowani zawodnicy OCR.


Dziękuję za uwagę.

Artykuł powstał we współpracy z marką Toroz.


Jest to forma reklamy ich produktów, nie jest to jednak artykuł sponsorowany w tradycyjnym tego znaczeniu. Opinia o produktach Toroz to wyłącznie moja ocena bez wpływu i ingerencji marki.


Wszystkie zdjęcia wykonane własnoręcznie podczas testów.


356 wyświetlenia